Dokument audytu marki na biurku z długopisem i filiżanką kawy

Reklama działa, a telefon nie dzwoni, dlaczego?

Klikają, ale nie dzwonią. Sprawdź, gdzie się gubią

Klikają, ale nie dzwonią. Sprawdź, gdzie się gubią

Reklama działa, a telefon nie dzwoni, dlaczego?

To jedna z najbardziej frustrujących sytuacji, z jaką mierzy się właściciel małej firmy inwestujący w marketing. Panel reklamowy Meta Ads albo Google Ads pokazuje piękne liczby, rosnące wyświetlenia, przyzwoity współczynnik klikalności, budżet, który się rozchodzi zgodnie z planem. A telefon milczy. Skrzynka mailowa jest pusta. Formularz kontaktowy zbiera kurz. W takiej sytuacji naturalnym odruchem jest obwinienie samej reklamy, zmiana grafiki, przepisanie tekstu, zwiększenie budżetu w nadziei, że coś w końcu zadziała. Tymczasem w zdecydowanej większości przypadków winowajcą nie jest reklama, tylko to, co dzieje się zaraz po kliknięciu.

1. Reklama obiecuje jedno, strona pokazuje coś zupełnie innego

Klient klika w reklamę z konkretnego powodu, zainteresowała go cena, konkretna oferta, obietnica rozwiązania jego problemu. To, co widzi zaraz po kliknięciu, powinno być naturalną kontynuacją tej obietnicy. Jeśli zamiast tego trafia na ogólną stronę główną, która mówi o firmie w oderwaniu od tego, co go przyciągnęło, i musi na nowo szukać informacji, które właśnie widział w reklamie, traci zaufanie i po prostu wraca do wyników wyszukiwania.

To zjawisko ma nawet swoją nazwę w branży marketingowej, rozłam przekazu, czyli sytuacja, w której komunikat reklamy i komunikat strony docelowej nie są ze sobą spójne. Klient czuje się w takiej sytuacji lekko oszukany, nawet jeśli firma niczego nie obiecała fałszywie, po prostu doświadczenie po kliknięciu nie odpowiada temu, czego się spodziewał. Dobra praktyka mówi wprost: jeśli reklama mówi o konkretnej promocji, strona docelowa powinna od razu, w widocznym miejscu, potwierdzać tę samą promocję, tym samym językiem i tym samym obrazem, jaki był w reklamie.

Przykład z życia: firma szkoleniowa promuje w reklamie konkretny kurs za konkretną cenę, ale link prowadzi do strony głównej z listą kilkunastu różnych szkoleń. Odwiedzający, zamiast od razu zobaczyć to, co go zainteresowało, musi je odnaleźć samodzielnie wśród innych ofert, a większość po prostu rezygnuje na tym etapie, zanim w ogóle dotrze do właściwej treści.

2. Strona ładuje się zbyt długo dla ruchu mobilnego

Znaczna część ruchu z kampanii reklamowych pochodzi dziś z urządzeń mobilnych, często z wolniejszym połączeniem niż w domowym Wi-Fi. Strony, które ładują się dłużej niż kilka sekund, tracą sporą część odwiedzających jeszcze zanim zdążą się w pełni wyświetlić. To jest szczególnie bolesne w kontekście reklam, bo firma płaci za każde kliknięcie niezależnie od tego, czy odwiedzający w ogóle zobaczył treść strony, czy zamknął kartę, czekając na załadowanie.

Warto sprawdzić szybkość ładowania strony w bezpłatnym narzędziu Google PageSpeed Insights. Wynik znacząco poniżej siedemdziesięciu punktów to sygnał, że część budżetu reklamowego jest dosłownie wyrzucana, zanim odwiedzający zdąży zobaczyć cokolwiek poza białym ekranem ładowania. Wolne strony mobilne bywają szczególnie problematyczne dla stron zbudowanych na przestarzałych systemach, obciążonych dużą liczbą wtyczek i nieskompresowanych obrazów.

3. Brak jasnego, jednoznacznego następnego kroku

Odwiedzający trafia na stronę, czyta lub skanuje treść, i nie do końca wie, co ma teraz zrobić. Czy ma zadzwonić? Wypełnić formularz? Napisać maila? Jeśli strona nie prowadzi go wyraźnie za rękę do jednej, konkretnej akcji, wielu ludzi po prostu nie robi niczego i wychodzi, mimo że byli realnie zainteresowani ofertą. Reklama swoją część zadania wykonała bez zarzutu, przyprowadziła zainteresowaną osobę na stronę. To, co dzieje się dalej, zależy wyłącznie od tego, jak strona prowadzi ją do kolejnego kroku.

Dobrze zaprojektowana strona docelowa ma zwykle jeden, maksymalnie dwa wyraźne wezwania do działania, powtórzone w kilku miejscach strony, sformułowane konkretnie: “Umów bezpłatną konsultację”, “Zadzwoń teraz”, “Pobierz szczegółową ofertę”. Im więcej równorzędnych opcji i linków rozprasza uwagę odwiedzającego, menu z dziesięcioma zakładkami, linki do bloga, social media, dodatkowe podstrony, tym mniejsza szansa, że zdecyduje się na którąkolwiek z nich. Strona docelowa reklamy powinna mieć znacznie mniej rozpraszaczy niż zwykła strona główna firmy.

4. Reklama trafia do niewłaściwej grupy odbiorców

Czasem problem nie leży wcale po stronie strony internetowej, tylko samej konfiguracji kampanii. Źle dobrana grupa docelowa, zbyt szeroka, zbyt ogólna, albo po prostu niedopasowana do realnego profilu klienta, generuje mnóstwo kliknięć od osób, które nigdy nie miały zamiaru kupować, tylko przypadkowo zaciekawiły się reklamą. Wysoki zasięg i przyzwoity współczynnik klikalności potrafią wyglądać imponująco w panelu reklamowym, jednocześnie nie przekładając się na ani jedno realne zapytanie.

To jeden z powodów, dla których warto traktować dane z panelu reklamowego z ostrożnością, same wyświetlenia i kliknięcia mówią niewiele o jakości ruchu, jaki reklama faktycznie generuje. Liczy się to, co dzieje się z tym ruchem dalej, nie sama jego ilość. Firma sprzedająca usługi premium dla dużych przedsiębiorstw, której reklama trafia głównie do osób prywatnych poszukujących czegoś zupełnie innego, może notować świetne statystyki klikalności przy zerowej liczbie realnych zapytań.

5. Brak śledzenia tego, co dzieje się po kliknięciu

Wielu przedsiębiorców doskonale wie, ile osób kliknęło w reklamę, ale nie ma pojęcia, co się z nimi stało dalej, czy wypełnili formularz, zostawili numer telefonu, czy może zamknęli kartę po trzech sekundach. Bez odpowiedniego śledzenia konwersji, czyli konkretnych zdarzeń takich jak wysłanie formularza czy kliknięcie w numer telefonu, optymalizacja kampanii przypomina strzelanie po ciemku. Nie da się poprawić czegoś, czego nie da się zmierzyć.

Skonfigurowanie prawidłowego śledzenia zdarzeń, zarówno w Google Analytics, jak i w panelu reklamowym Meta, jest jednym z tych elementów, które nie widać na pierwszy rzut oka, ale bez których żadna optymalizacja kampanii nie ma solidnych podstaw. To fundament, na którym opiera się każda dalsza decyzja o tym, gdzie zwiększać budżet, a gdzie go ograniczać.

6. Reklama i strona to jeden system, nie dwa osobne projekty

Powszechnym błędem jest traktowanie kampanii reklamowej i strony internetowej jako dwóch niezależnych projektów, czasem prowadzonych nawet przez dwóch różnych dostawców, którzy nigdy ze sobą nie rozmawiają. Tymczasem to jeden, spójny proces, reklama przyprowadza ruch, strona go konwertuje. Jeśli te dwa elementy nie są zaprojektowane razem, z myślą o tym samym celu i tym samym komunikacie, nawet najlepiej skonfigurowana kampania nie osiągnie swojego potencjału.

W praktyce oznacza to, że osoba lub zespół odpowiedzialny za kampanię reklamową powinien mieć wpływ na to, jak wygląda strona docelowa, na którą ta kampania kieruje ruch, a nie dowiadywać się o niej dopiero po uruchomieniu reklam.

Podsumowanie

Milczący telefon przy działającej kampanii reklamowej to prawie nigdy nie problem samej reklamy. To sygnał, że gdzieś między kliknięciem a decyzją klienta coś się psuje, czy to na poziomie spójności przekazu, szybkości strony, jasności następnego kroku, jakości targetowania, czy śledzenia wyników. Jeśli wydajesz na kampanie, ale nie widzisz przełożenia na realne zapytania, warto sprawdzić cały proces od kliknięcia do kontaktu, nie tylko samą reklamę. Zamów audyt cyfrowy i sprawdźmy razem, na którym dokładnie etapie tracisz potencjalnych klientów.

Gotowy na twój następny krok?

Pomożemy Ci ośiągnąc digitalny skuces, na który Twój biznes zasługuję!

Drone shot of a running track at night

Gotowy na twój następny krok?

Pomożemy Ci ośiągnąc digitalny skuces, na który Twój biznes zasługuję!

Drone shot of a running track at night

Gotowy na twój następny krok?

Pomożemy Ci ośiągnąc digitalny skuces, na który Twój biznes zasługuję!

Drone shot of a running track at night