Nowoczesna, jasna łazienka z kabiną prysznicową

Audyt marketingowy firmy

Audyt marketingowy firmy

Co sprawdzamy? Dlaczego warto go zrobić przed inwestycją?

„Audyt" - brzmi jak coś co zdarza się w firmach gdy jest bardzo źle, albo gdy przyjeżdża ktoś z teczką i złym humorem.

W marketingu cyfrowym jest zupełnie inaczej.

Audyt marketingowy to po prostu moment szczerości. Siadasz, patrzysz na swoją firmę w internecie i zadajesz sobie jedno pytanie: czy to co tu widzę, faktycznie działa na moją korzyść? Nie na oko. Nie na przeczucie. Na podstawie konkretnych danych.

Co sprawdzamy?

1. Strona internetowa i SEO. Czyli czy Google w ogóle wie że istniejesz

Pierwsza rzecz którą sprawdzamy to strona.

Nie czy jest ładna, czy nie - to później. Sprawdzamy czy działa.

Czy ładuje się w rozsądnym czasie czy zmusza użytkownika do medytacji nad buferowaniem? Czy na telefonie wygląda jak strona firmy czy jak rozjechana pizza? Czy ktoś kto na nią trafi wie co ma kliknąć żeby się z Tobą skontaktować, czy musi odkrywać to jak zagadkę logiczną?

I przy okazji: czy Google w ogóle jest w stanie ją znaleźć?

Tytuły stron, nagłówki, opisy - to nie są techniczne fanaberie. To dosłownie informacja dla wyszukiwarki kim jesteś i dla kogo.

Wielu właścicieli firm jest szczerze zaskoczonych tym co wychodzi na tym etapie. Strona która przez lata „po prostu była" ma zazwyczaj całą kolekcję drobnych problemów których nikt nie naprawiał, bo nikt regularnie nie patrzył.

2. Social media. Czyli co widzi klient zanim do Ciebie zadzwoni.

Zanim potencjalny klient napisze lub zadzwoni - zagląda na Twój profil. To jak sprawdzanie opinii o restauracji zanim się zarezerwuje stolik. I tak jak jedna zdjęcie brudnego widelca potrafi przekreślić najlepsze menu, tak jeden zaniedbany profil potrafi przekreślić najlepszą reklamę.

Sprawdzamy czy treści które publikujesz są spójne wizualnie i tonalnie, czy pojawiają się regularnie, czy w ogóle mówią do właściwych ludzi. Bo post który „wypełnia kalendarz" ale nie robi nic więcej to po prostu strata czasu.

Profil na którym ostatni wpis pochodzi sprzed pół roku mówi potencjalnemu klientowi jedno: ta firma albo przestała istnieć, albo przestała się starać. Żaden z tych wariantów nie zachęca do kontaktu.

3. Automatyzacja i proces sprzedaży. Czyli co dzieje się z klientem po tym jak już do Ciebie napisał.

To jest element audytu który najczęściej wywołuje ciszę w pokoju.

Sprawdzamy co dzieje się z zapytaniem od momentu gdy klient je wyśle do momentu gdy ktoś mu odpowie. Czy w ogóle ktoś odpowiada? Jak szybko? Czy follow-up w ogóle istnieje? Czy zapytania nie giną gdzieś między mailem, Messengerem i karteczką przyklejoną do monitora?

Zdarza się, że firma wydaje poważne pieniądze na reklamy które generują zapytania, a te zapytania po prostu... nikną. Nie dlatego że klient rozmyślił się. Dlatego że nikt mu nie odpisał wystarczająco szybko.

To trochę jak zapraszanie gości na przyjęcie i nieodpowiadanie na dzwonek do drzwi.

4. Konkretne rekomendacje. Bo lista problemów bez planu działania to po prostu zły dzień.

Audyt który kończy się słowami „macie dużo do poprawy, powodzenia" nie jest audytem. Jest frustracją w ładnej okładce.

Dlatego każdy audyt kończymy konkretnymi rekomendacjami: co zmienić pierwsze, co może poczekać, i czego realnie można się spodziewać po każdej zmianie. Nie „popraw stronę" tylko „zmień CTA w sekcji hero bo obecne jest niewidoczne na mobile i tracisz przez to kontakty".

Priorytetyzacja to klucz. Szczególnie gdy budżet i czas są ograniczone, a przeważnie są.

5. Dlaczego audyt PRZED inwestycją, nie po?

Inwestowanie w nową stronę czy kampanię bez audytu przypomina malowanie ścian bez sprawdzenia czy nie ma za nimi grzyba. Efekt końcowy może wyglądać świetnie. Przez jakiś czas.

Zdarza się że firma planuje wydać poważny budżet na reklamy, podczas gdy prawdziwym problemem jest to że nikt nie odbiera zapytań na czas. W takiej sytuacji najlepsza kampania świata tylko sprawniej dostarczy Ci klientów których i tak stracisz.

Audyt mówi ci co naprawdę nie działa. Zanim zapłacisz za naprawienie czegoś innego.

6. Teoria, a praktyka.

Zaczyna się od krótkiej rozmowy, żeby wiedzieć czego szukasz i co Cię boli. Potem kilka dni analizy. Na końcu szczegółowy raport omawiany wspólnie, z jasno wskazanymi priorytetami i kolejnymi krokami.

Celowo robimy to tak żebyś mógł wdrożyć część rekomendacji samodzielnie nawet jeśli zdecydujesz się nie kontynuować z nami współpracy. Bo audyt ma dawać jasność, nie uzależnienie od kolejnych faktur.

Podsumowanie

Audyt marketingowy to nie formalność i nie pretekst do sprzedania Ci kolejnej usługi. To najszybszy sposób żeby dowiedzieć się co naprawdę ogranicza wzrost Twojej firmy w internecie, zanim zainwestujesz w cokolwiek więcej.

Zamiast zgadywać. Sprawdź!

Zamiast naprawiać na oko.

Napraw to co faktycznie nie działa!

Audyt marketingowy w Aperlink to pierwszy krok naszego systemu pozyskiwania klientów. Jeśli chcesz wiedzieć od czego zacząć - zacznij właśnie od tego.


„Audyt" - brzmi jak coś co zdarza się w firmach gdy jest bardzo źle, albo gdy przyjeżdża ktoś z teczką i złym humorem.

W marketingu cyfrowym jest zupełnie inaczej.

Audyt marketingowy to po prostu moment szczerości. Siadasz, patrzysz na swoją firmę w internecie i zadajesz sobie jedno pytanie: czy to co tu widzę, faktycznie działa na moją korzyść? Nie na oko. Nie na przeczucie. Na podstawie konkretnych danych.

Co sprawdzamy?

1. Strona internetowa i SEO. Czyli czy Google w ogóle wie że istniejesz

Pierwsza rzecz którą sprawdzamy to strona.

Nie czy jest ładna, czy nie - to później. Sprawdzamy czy działa.

Czy ładuje się w rozsądnym czasie czy zmusza użytkownika do medytacji nad buferowaniem? Czy na telefonie wygląda jak strona firmy czy jak rozjechana pizza? Czy ktoś kto na nią trafi wie co ma kliknąć żeby się z Tobą skontaktować, czy musi odkrywać to jak zagadkę logiczną?

I przy okazji: czy Google w ogóle jest w stanie ją znaleźć?

Tytuły stron, nagłówki, opisy - to nie są techniczne fanaberie. To dosłownie informacja dla wyszukiwarki kim jesteś i dla kogo.

Wielu właścicieli firm jest szczerze zaskoczonych tym co wychodzi na tym etapie. Strona która przez lata „po prostu była" ma zazwyczaj całą kolekcję drobnych problemów których nikt nie naprawiał, bo nikt regularnie nie patrzył.

2. Social media. Czyli co widzi klient zanim do Ciebie zadzwoni.

Zanim potencjalny klient napisze lub zadzwoni - zagląda na Twój profil. To jak sprawdzanie opinii o restauracji zanim się zarezerwuje stolik. I tak jak jedna zdjęcie brudnego widelca potrafi przekreślić najlepsze menu, tak jeden zaniedbany profil potrafi przekreślić najlepszą reklamę.

Sprawdzamy czy treści które publikujesz są spójne wizualnie i tonalnie, czy pojawiają się regularnie, czy w ogóle mówią do właściwych ludzi. Bo post który „wypełnia kalendarz" ale nie robi nic więcej to po prostu strata czasu.

Profil na którym ostatni wpis pochodzi sprzed pół roku mówi potencjalnemu klientowi jedno: ta firma albo przestała istnieć, albo przestała się starać. Żaden z tych wariantów nie zachęca do kontaktu.

3. Automatyzacja i proces sprzedaży. Czyli co dzieje się z klientem po tym jak już do Ciebie napisał.

To jest element audytu który najczęściej wywołuje ciszę w pokoju.

Sprawdzamy co dzieje się z zapytaniem od momentu gdy klient je wyśle do momentu gdy ktoś mu odpowie. Czy w ogóle ktoś odpowiada? Jak szybko? Czy follow-up w ogóle istnieje? Czy zapytania nie giną gdzieś między mailem, Messengerem i karteczką przyklejoną do monitora?

Zdarza się, że firma wydaje poważne pieniądze na reklamy które generują zapytania, a te zapytania po prostu... nikną. Nie dlatego że klient rozmyślił się. Dlatego że nikt mu nie odpisał wystarczająco szybko.

To trochę jak zapraszanie gości na przyjęcie i nieodpowiadanie na dzwonek do drzwi.

4. Konkretne rekomendacje. Bo lista problemów bez planu działania to po prostu zły dzień.

Audyt który kończy się słowami „macie dużo do poprawy, powodzenia" nie jest audytem. Jest frustracją w ładnej okładce.

Dlatego każdy audyt kończymy konkretnymi rekomendacjami: co zmienić pierwsze, co może poczekać, i czego realnie można się spodziewać po każdej zmianie. Nie „popraw stronę" tylko „zmień CTA w sekcji hero bo obecne jest niewidoczne na mobile i tracisz przez to kontakty".

Priorytetyzacja to klucz. Szczególnie gdy budżet i czas są ograniczone, a przeważnie są.

5. Dlaczego audyt PRZED inwestycją, nie po?

Inwestowanie w nową stronę czy kampanię bez audytu przypomina malowanie ścian bez sprawdzenia czy nie ma za nimi grzyba. Efekt końcowy może wyglądać świetnie. Przez jakiś czas.

Zdarza się że firma planuje wydać poważny budżet na reklamy, podczas gdy prawdziwym problemem jest to że nikt nie odbiera zapytań na czas. W takiej sytuacji najlepsza kampania świata tylko sprawniej dostarczy Ci klientów których i tak stracisz.

Audyt mówi ci co naprawdę nie działa. Zanim zapłacisz za naprawienie czegoś innego.

6. Teoria, a praktyka.

Zaczyna się od krótkiej rozmowy, żeby wiedzieć czego szukasz i co Cię boli. Potem kilka dni analizy. Na końcu szczegółowy raport omawiany wspólnie, z jasno wskazanymi priorytetami i kolejnymi krokami.

Celowo robimy to tak żebyś mógł wdrożyć część rekomendacji samodzielnie nawet jeśli zdecydujesz się nie kontynuować z nami współpracy. Bo audyt ma dawać jasność, nie uzależnienie od kolejnych faktur.

Podsumowanie

Audyt marketingowy to nie formalność i nie pretekst do sprzedania Ci kolejnej usługi. To najszybszy sposób żeby dowiedzieć się co naprawdę ogranicza wzrost Twojej firmy w internecie, zanim zainwestujesz w cokolwiek więcej.

Zamiast zgadywać. Sprawdź!

Zamiast naprawiać na oko.

Napraw to co faktycznie nie działa!

Audyt marketingowy w Aperlink to pierwszy krok naszego systemu pozyskiwania klientów. Jeśli chcesz wiedzieć od czego zacząć - zacznij właśnie od tego.